Oskar Pietuszewski będzie kolejnym Lubańskim, czy tylko Kozłowskim? Jak radzili sobie inni najmłodsi reprezentanci Polski


Oskar Pietuszewski może zanotować debiut w reprezentacji Polski jako jeden z najmłodszych w historii

25 marca 2026 Oskar Pietuszewski będzie kolejnym Lubańskim, czy tylko Kozłowskim? Jak radzili sobie inni najmłodsi reprezentanci Polski
IMAGO/PressFocus

Jeżeli Oskar Pietuszewski dostanie chociażby minutę w którymś z marcowych spotkań, zapisze się jako jeden z najmłodszych debiutantów w historii reprezentacji Polski. Pytanie pozostaje czyją drogą pójdzie. Czy będzie kolejnym Włodzimierzem Lubańskim, jedną z ikon reprezentacji lat 60. i 70.? A może zostanie drugim Kacprem Kozłowskim, wielkim talentem, który nie rozwinie się na miarę swoich możliwości? Młody debiut nie oznacza bowiem dalszych występów w kadrze.


Udostępnij na Udostępnij na

Oskar Pietuszewski po miesiącach lobbowania przez kibiców wreszcie znalazł się w dorosłej kadrze reprezentacji Polski. Skrzydłowy FC Porto wejście do nowego zespołu miał ma przebojowe. W dziesięciu spotkaniach zdążył już zdobyć trzy gole oraz trzy asysty. Mimo początkowych opinii, że będzie tam co najwyżej rezerwowym, to już teraz wychodzi w podstawowe jedenastce.

Którą drogą podąży Oskar Pietuszewski

Teraz ma szansę zadebiutować z orzełkiem na piersi. Jeśli tak się stanie, to Oskar Pietuszewski zostanie szóstym najmłodszym reprezentantem Polski w historii. Czy mamy tutaj do czynienia z narodzinami wybitnego reprezentanta? Chcielibyśmy, ale trzeba zachować spokój. Pozwoliliśmy wybrać sobie kilka historii najmłodszych kadrowiczów aby pokazać wam, że ich losy różnie się wiodą, niezależnie od skali talentu. W nawiasie przy nazwisku daliśmy miejsca w rankingu najmłodszych debiutantów.

 (15) Bartosz Kapustka – hype na Euro 2016 długofalowo okazał się przekleństwem

Grzegorz Rutkowski

Na ten moment piętnasty najmłodszy debiutant w reprezentacji Polski. Do kadry Adama Nawałki wszedł z buta zdobywając gola już w debiucie z Gibraltarem, a niedługo potem dołożył jeszcze trafienie z Islandią i Czechami. Młodsi kibice mają prawo tego nie pamiętać, ale pomocnikiem Cracovii na Euro 2016 zachwyciło się wielu zagranicznych obserwatorów, a nawet takie gwiazdy show-biznesu jak Russell Crowe. 

Dziś to już tylko miłe wspomnienie, ponieważ kariera Kapiego nie poszła w oczekiwanym kierunku. Kluczowym błędem był wyjazd do ówczesnego mistrza Anglii Leicester City, co wyhamowało jego rozwój. Claudio Ranieri miał swoje żelazne wybory przez co nie widział miejsca dla młodego polskiego pomocnika i na nic tu były zachwyty nowozelandzko-australijskiego aktora. Potem spędził chwilę na wypożyczeniu w Niemczech (w międzyczasie zerwane więzadła), Belgii i wrócił z podkulonym ogonem do Polski. 

To nie był jednak koniec jego kontaktów z kadrą. Powrócił do niej po ośmiu latach na jeden mecz u Probierza z Chorwacją. Także Jan Urban powoływał go regularnie od wrześniowego zgrupowania Ligi Narodów w 2025. Kto wie, czy nie znalazłby się w kadrze i teraz. Jednak kontuzja odniesiona w spotkaniu z Radomiakiem Radom wykluczyła taką możliwość. Zatem licznik na ten moment zatrzymał się na 21. występach zakończonych trzema bramkami oraz trzema asystami.

(12) Arkadiusz Milik – kontuzje nieodłącznym towarzyszem od wielu lat

Jego debiut przypadł na rok 2012 w meczu przeciwko RPA za Waldemara Fornalika w wieku 18 lat, 7 miesięcy i 14 dni. Połówka tandemu Milik-Lewandowski, który po dziś dzień pozostaje niedoścignioną formułą, którą kolejni selekcjonerzy próbują odtworzyć. Już dawno miałby ponad sto występów, gdyby nie notoryczne kontuzje. Umiejętności miał (i ma) olbrzymie, szkoda że ciut gorzej było ze zdrowiem. Arek zerwał więzadła raz w jednej nodze, potem w drugiej. I gdy zdawało się, że Milik się rozkręca na boiska, to co rusz liczne kontuzje torpedowały jego rozpęd. A to szwankowała łydka, a to kolano bądź łąkotka albo miał problemy mięśniowe. Przez ostatnie półtora roku nie zagrał nawet minuty! Teraz powraca do żywych, z Sassuolo wszedł z ławki i zagrał przez niecały kwadrans.

Arek to utalentowany napastnik, a jego kariera reprezentacyjna splata się z najlepszym okresem reprezentacji w XXI wieku, choćby poprzez fenomenalną współpracę z Lewym. Jasne, potem już tak kolorowo nie było, ale te liczne kontuzje nie pomogły mu w nabijaniu kolejnych bramek i asyst. Na razie stanęło na 73 występach, w których zdobył 17 goli oraz 17 asyst. Ostatni raz z orzełkiem na piersi zagrał w czerwcu 2024 roku z Ukrainą. Miał jechać na Euro 2024, ale w meczu z naszymi wschodnimi sąsiadami doznał, a jakżeby inaczej, kontuzji.

(6) Ernest Wilimowski – II Wojna Światowa zmieniła wszystko

Największa gwiazda reprezentacji Polski dwudziestolecia międzywojennego. Niezwykły piłkarz obdarzony niezwykłymi umiejętnościami. Zadebiutował w przegranym 2:4 meczu z Danią 21 maja 1934 roku w wieku 17 lat, 10 miesięcy i 28 dni. 22 występy i 21 goli. 4 gole w jednym meczu na mistrzostwach świata przeciwko Brazylii. To mogła być największa ikona polskiej piłki nożnej. 

Mogła, bo niestety na drodze do zapisania się złotymi zgłoskami w biało-czerwonej księdze stanęły dwa problemy. Pierwszy i ten główny to wybuch II Wojny Światowej, rozpętanej przez dążące do konfliktu militarnego hitlerowskie Niemcy. Drugi zaś problem to konflikt tożsamościowy. Powojenny Śląsk lat 20. oraz 30. był regionem newralgicznym politycznie oraz etnicznie. Żyła tam masa ludzi, którzy nie uważali siebie ani za Niemców, ani za Polaków. Po prostu byli Ślązakami i takim właśnie człowiekiem był Wilimowski, który sam siebie określał Górnoślązakiem, choć sam napastnik posługiwał się głównie językiem niemieckim.

Biały orzeł zmienił się w czarnego orła ze swastyką

W 1941 roku podjął decyzję, która raz na zawsze określiła jego miejsce w historii reprezentacji Polski – przyjął ofertę gry dla III Rzeszy. Z racji na swoje korzenie spełniał wszelkie wymogi do tego aby podpisać tak zwaną volklistę. Wujek pomógł mu załatwić pracę oraz miejsce w zespole. Ponadto, dzięki grze w piłkę dla Rzeszy uniknąłby wcielenia do wojska, a także mógłby ochronić swoją rodzinę przed ewentualnymi represjami w przypadku odmowy (to drugie pośrednio przydało mu się, gdy jego matka została zesłana do obozu za romans z radzieckim Żydem. 

Władze PRL-u zrobiły z niego zdrajcę narodu. Na długie lata Ezi osunął się w najgłębszą otchłań historii polskiej piłki nożnej. Stał się wyklęty, jak gdyby nigdy nie istniał, prasa w latach 50 rozpuściła nawet plotki o jego śmierci. W 1995 roku Wilimowski został zaproszony na obchody 75-lecia Ruchu Chorzów, jednak z powodu choroby swojej żony zrezygnował. Jednak to nie było tylko to. Nienawiść do niego była olbrzymia, a wielu wciąż miało w pamięci jego decyzję o grze dla wroga w tak dramatycznym momencie kraju, który uczynił z niego gwiazdę. Nawet taka ikona dziennikarstwa jak Bohdan Tomaszewski publicznie nazwał go zdrajcą i możemy podejrzewać, że nie tylko on tak myślał. W jednej z książek możemy odnaleźć krótki fragment rozmowy Kazimierza Górskiego z Wilimowskim. Na pytanie dlaczego nigdy nie wrócił do kraju, padają krótkie dwa słowa: bałem się.

(3) Marek Saganowski – gdyby nie wypadek na motocyklu…

Trzeci najmłodszy debiutant w reprezentacji Polski. Po raz pierwszy z orzełkiem na piersi zagrał 1 maja 1996 roku przeciwko Białorusi pod wodzą Władysława Stachurskiego na fali bardzo dobrych występów w Łódzkim Klubie Sportowym. W młodości wróżono mu wielką karierę, którą brutalnie przerwał fatalnie wyglądający wypadek motocyklowy z 1998 roku.

Sagan do zdrowia wrócił, ale przez dobrych kilka lat nie był w stanie złapać odpowiedniej formy, ani w ŁKS-ie, ani w Płocku, ani w Odrze Wodzisław. Zwyżka formy przyszła po transferze do Legii, co zauważył Paweł Janas, który zaczął korzystać z usług napastnika. Jednak nie był to powrót na stałe i przez następne lata Sagan krążył wokół tej reprezentacji. Mimo niezłej gry w Portugalii ominął go choćby mundial w 2006 roku (zresztą nie tylko jego).

Najczęściej stawiał na niego Leo Beenhakker, którego przekonały występy łodzianina w angielskim Southampton oraz duńskim Aalborgu. Na pożegnanie z reprezentacją wystąpił jeszcze dwa razy u Waldemara Fornalika, a ostatnie symboliczne 45 minut zaliczył przeciwko Mołdawii.

Łącznie wystąpił w 35 spotkaniach, w których zdobył 5 goli oraz 3 asysty.  Dodajmy: jedną z nich jest podanie do Rogera Guerreiro w historycznym spotkaniu przeciwko Austrii na Mistrzostwach Europy 2008 roku. On również mimo młodego wieku nie nie spełnił oczekiwań – choć nie miał prawa przewidzieć tego, że ulegnie tak poważnemu upadkowi.

(2) Kacper Kozłowski – ambicje sięgały dużo wyżej niż przeciętniak ligi tureckiej

Rafał Oleksiewicz / PressFocus

Jeden z generacyjnych talentów Pogoni Szczecin z rocznika 2003. W wieku 15 lat, 7 miesięcy i 3 dni został na tamten moment najmłodszym debiutantem w Ekstraklasie w XXI wieku oraz najmłodszym debiutantem w historii Pogoni.

W reprezentacji zadebiutował u Paulo Sousy, 28 marca 2021 roku przeciwko Andorze stając się drugim najmłodszym zawodnikiem, który zagrał w reprezentacji Polski. Podobnie jak Bartek, on również załapał się na dużą imprezę, jaką było Euro 2021 i został najmłodszym piłkarzem, który wystąpił w meczu Mistrzostw Europy (teraz ten rekord należy do Lamine Yamala).

Ponieważ nie pękł i w dodatku bardzo dobrze prezentował się na polskich boiskach, na początku 2022 roku przeniósł się do angielskiego Brighton. Z uwagi na angielskie przepisy, trafił do Royal Union Saint Gilloise. Jednak w Belgii nie grał, a na Brighton okazał się za słaby. Lekarstwem okazało się wypożyczenie do Vitesse Arnhem, radził tam sobie bardzo dobrze, szkoda tylko, że holenderski zespół spadł z ligi. Obecnie kopie w średniaku tureckiej ligi Gaziantep FK, gdzie radzi sobie przyzwoicie, no ale chyba Kacper liczył na coś więcej.

Jak się pewnie domyślacie, jego reprezentacyjna kariera ucierpiała na zbyt wczesnym wyfrunięciu z gniazda i niemożności utrzymania formy. Kacper Kozłowski zatrzymał się na siedmiu spotkaniach, a jego ostatnim występem w Biało-czerwonej kadrze było 90 minut w meczu towarzyskim przeciwko Nowej Zelandii.

(1) Włodzimierz Lubański – może i najmłodszy, ale jeden z najlepszych

Z całego TOP10 najmłodszych reprezentantów to najlepszy dowód na to, że wiek to tylko liczba. Liczą się przede wszystkim umiejętności, a te Włodzimierz Lubański miał olbrzymie. Przez lata najskuteczniejszy strzelec reprezentacji Polski, a w 2003 roku UEFA przyznała mu nagrodę najlepszego polskiego piłkarza 50-lecia. Elegancki na boisku, jak i poza nim. Dżentelmen w pełnym tego słowa znaczeniu. Mając 16 lat, 6 miesięcy i 7 dni zadebiutował u Tadeusza Forysia w spotkaniu z Norwegią 4 września 1963 roku. Polska wygrała 9:0, a Lubański od razu w debiucie zdobył gola, co czyni go także najmłodszym strzelcem.

W następnych latach był pewnym punktem reprezentacji Polski, a także jej kapitanem. Chciał go sam Real Madryt, ale z uwagi na panujący wtedy w Polsce system Komitet Centralny PZPR nie wyraził na to zgody. Ma na swoim koncie złoty medal Igrzysk Olimpijskich z 1972 roku. Był u szczytu formy, gdy nadszedł feralny mecz z Anglikami (pierwszy z pamiętnych dwóch). Napastnik Górnika Zabrze, mimo niedawno leczonej kontuzji, zdecydował się na grę. Jak się okazało, była to fatalna decyzja. Roy McFarland w w 54 minucie widząc, że Włodzimierz Lubański ucieka lewym skrzydłem, zdecydował się na wślizg. Jak po latach przyznał sam napastnik, to nie była tylko wina Anglika. Po prostu nieszczęśliwie postawił nogę przy drugim kroku po spóźnionym wejściu McFarlanda i kolano nie wytrzymało po niedawno przebytym urazie.

Lubańskiego ominął legendarny mundial 74

Następstwa kontuzji były dramatyczne – zerwane więzadła, uszkodzona łąkotka i naruszenie kości zatrzymały jego karierę. Być może wróciłby szybciej, gdyby za pierwszym razem operację przeprowadzono w sposób właściwy. Ominął go legendarny mundial 1974 roku oraz srebro na igrzyskach w Montrealu w 76. Do kadry powrócił za Jacka Gmocha, ale już tak skuteczny nie był. Na mundialu w 78 roku mimo pięciu spotkań nie zdobył ani jednego gola.

Po nieudanej imprezie pożegnał się z reprezentacją Polski, by wrócić na swój „Last Dance” 24 września 1980 roku. W meczu przeciwko Czechosłowacji na Stadionie Śląskim w Chorzowie (1:1) w 40. minucie pewnie wykorzystał rzut karny i godnie pożegnał się z narodową kadrą. Spośród najmłodszych zawodników którzy zadebiutowali w kadrze, to właśnie historia Pana Włodzimierza jest najbogatsza w sukcesji piłkarskie. 75 spotkań 48 goli. Jeden z Reprezentantów Stulecia (w pełni zasłużenie). No to jest kariera której naprawdę Oskarowi życzymy (może poza tą kontuzją).

Oskar to wielki talent, ale życie piłkarskie pisze własne scenariusze

Oczywiście nikt nie jest w stanie przewidzieć w jakim kierunku potoczy się kariera Oskara. Czy dalej będzie zachwycał kibiców swoją dyspozycją? Czy nie dozna jakiejś poważnej kontuzji, która poważnie wyhamuje jego rozwój? Pamiętajmy ponadto, że Oskar Pietuszewski to wciąż bardzo młody piłkarz, który może mieć wzloty jak i dołki formy.

Powyższe przykłady reprezentantów Polski pokazują, że wczesny debiut nie idzie w parze z sukcesem. Bardzo dużo będzie zależeć od samego zawodnika. To on musi udowodnić, że mimo młodego wieku jest dojrzałym człowiekiem, któremu nie uderzą do głowy pojedyncze sukcesy.

Przeczytaj także:

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze